Przywykliśmy do doniesień o latających spodkach czy kulach światła, jednak czasami natrafiamy na bardziej egzotyczne relacje odnoszące się albo do latających koni, meduz albo ludzi nietoperzy. Sezon ogórkowy kocha takie opowieści.
Przywykliśmy do typowych relacji o obiektach niezidentyfikowanych, które przybierają formy świetlnych kul, coraz rzadszych dysków oraz takich obiektów, których nie widać, a pojawiają się na fotografiach. Co jakiś czas otrzymujemy jednak nieco bardziej dziwne doniesienia, kiedy to zaobserwowany albo sfotografowany obiekt zupełnie nie przypomina ani uprzednio wymienionych ani innych form, które moglibyśmy „zakwalifikować” jako UFO. Przypomina jednak coś zupełnie innego i często relacje te mają bardzo prozaiczne wytłumaczenie.
Latający pies i inne cuda
Zacznijmy od doniesienia z 5 lipca b.r. Tego dnia pogoda prezentowała się nienajgorzej, co cieszyło pewnie bywalców miejscowego festynu. Wszystko wyglądało zupełnie normalnie, gdyby nie widok… latającego psa lub konia (w każdym razie czworonoga), który szybko sunął na wschód na wysokości kilkudziesięciu metrów. Dochodziła 19:00.
Gdybyśmy żyli w Ameryce (czy to Północnej czy Łacińskiej) z pewnością z racji tego, że ani psy ani konie nie latają pojawiłoby się mnóstwo teorii zapewne z UFO w roli głównej (co miało miejsce w roku 2005, kiedy to znana autorka pisała o fali latających koni we Włoszech, z których jednego prezentuje zdjęcie na samej górze). Na oczach ludzi koń lub pies zabierane są do niewidocznego obiektu UFO, gdzie dokona się makabryczny scenariusz.
Tymczasem udało się wykonać zdjęcie obiektu, który bardzo szybko odleciał poruszany wiatrem. Zdjęcie nie jest najlepszej jakości a obiekt jest jedynie punktem na niebie. Mimo to dla świadków miał wyraźny kształt zwierzęcia. Czym był? Nie trudno w tym przypadku o znalezienie racjonalnego wyjaśnienia. Latające zwierzątko było zapewne dziecięcym balonem w kształcie kucyka czy psa, który uciekł w powietrze i właśnie odlatywał do krainy wolności. Odpowiedzi są zatem bardziej prozaiczne – tam gdzie festyn, tam zwykle są balony. Najprostsze wyjaśnienia są zwykle najlepsze.
Tak samo było zresztą w innym przypadku sprzed kilku lat, gdy mieszkaniec jednej z miejscowości na Jurze Krakowsko-Częstochowskiej doniósł o obserwacji dziwnego obiektu przypominającego kształtem ogromnego nietoperza. Ów obiekt, który tak bardzo pobudził wyobraźnię okazał się być.. latawcem.
Meduza kielecka
Zimą 2007 roku pan J.B. z Kielc wykonał zdjęcie dziwnego obiektu, który swym wyglądem przypomina mniej więcej czarną meduzę (ewentualnie płaszczkę lub latający beret) sunącą nad ziemią. Obiekt wedle relacji nie był widziany gołym okiem. Czym zatem był? To dobre i trudne pytanie.
W historii fotografii rzekomych obiektów UFO pojawiają się przeróżne formy, czasami również o zmieniającym się kształcie albo wręcz przypominające formą ludzi lub zwierzęta. Pierwsze z nich to tzw. latające humanoidy, o których swego czasu było głośno w Meksyku. Z czasem okazało się, że część z nich rzeczywiście była balonami. Kwestia pochodzenia innych pozostaje otwarta, ale prawdopodobnie nikt nie próbuje tego dociec.
Czym zatem był obiekt sfotografowany w Kielcach? Nie wiadomo. Być może to unoszony z wiatrem kawałek czarnej folii wykorzystywanej w budownictwie?
Złoty Potok
Powracamy na Jurę Krakowsko-Częstochowską. 19 lipca b.r. Grzegorz Tarczyński przebywający w miejscowości Złoty Potok wykonał kolejną fotografię trudnego do określenia czegoś. Obiekt musiał szybko przemknąć przed obiektywem niesiony z silnym wiatrem. Pogoda nie sprzyjała zabawie i z pewnością porwała jeden z nieokreślonych bliżej przedmiotów, który udało się uchwycić na zdjęciu. Z definicji wynika, że to zapewne UFO choć nieznanej proweniencji.
Istnieje wiele różnych doniesień określanych zbiorczą nazwą zjawisk anomalnych. Często trzeba zadać sobie pytanie, czy niektóre z nich w ogóle rozpowszechniać jako opowieści realne, bowiem często wydają się brzmieć raczej jak scenariusze wyjęte z książek fantastycznych. Nie chodzi tu jedynie o zdjęcia nietypowych obiektów, ale wiele innych opowieści wchodzących w skład kategorii mniej lub bardziej niewyjaśnione.
Sezon ogórkowy kocha podobne relacje, które co rusz pojawiają się w mediach. Chodzi tu o przeróżne potwory (które potem okazują się albo zwykłymi drapieżnikami albo dziennikarskim wymysłem, czego pierwowzorem była słynna Paskuda grasująca w Zalewie Zegrzyńskim), najdziwniejsze spotkania z kosmitami czy fotografie UFO, których główną cechą jest niebywałe podobieństwo do rozmazanych kropek nieznanego pochodzenia. Zaryzykować można stwierdzenie, że sezon ogórkowy ma dwa oblicza – dobre i złe. Dobre wyraża się w tym, że mówi się szczerzej o rzeczach, o których nie mówi się zwykle. Złe z kolei są takie, że o sprawach natury paranormalnej mówi się jako o ciekawostkach dla ekscentryków.
---
Źródło/opracowanie: infra.org.pl
Oryginał: http://infra.org.pl/fenomen-ufo/ufo-polska/760-relacje-bardzo-nietypowe