UFO i broń jądrowa: Agent, który oszukał ufologię
Około 1980 r. inż. Paul Bennewitz wykonał nagranie obiektów UFO krążących nad arsenałem atomowym przy bazie lotniczej Kirtland. Przekazując te informacje wojsku, padł wkrótce ofiarą akcji dezinformacyjnej mającej skompromitować go w oczach opinii publicznej i zasiać w społeczeństwie wiele teorii spiskowych na temat obiektów NOL. Wiele z tych mitów żyje do dziś. Nowe światło na tą sprawę rzuca książka Christophera Lambrighta.
W czasie konferencji „UFOs and Nukes”, która miała miejsce 27 września 2010 r. w Waszyngtonie, emerytowany oficer Amerykańskich Sił Powietrznych (USAF), Charles Halt, omawiał incydent, jaki 28 grudnia 1980 r. zdarzył się w bazie RAF Bentwaters. Według relacji, niezidentyfikowany obiekt miał wystrzelić promienie przypominające lasery w kierunku różnych punktów bazy. Z zapisów rozmów radiowych między żandarmami wynikało, że kilka promieni skierowanych było na arsenał, gdzie w bunkrach przechowywano pociski jądrowe.
Zaginione światy Mu, Lemurii i Atlantydy
Atlantyda, Mu i Lemuria doskonale funkcjonują w dzisiejszej ezoteryce oraz literaturze poświęconej alternatywnym wersjom historii ludzkości, choć mało kto zastanawia się, skąd właściwie pochodzą opowieści o dwóch ostatnich. Zaginione lądy to tematyka niezwykle chwytliwa, i choć trudno w tej sprawie o namacalne dowody, byli i tacy, którzy twierdzili, że są w ich posiadaniu. Czy możliwe jest, że mit o zaginionej cywilizacji ma w sobie choć ziarenko prawdy?
Zaginione kontynenty i wyspy – nieistniejące już masy lądu, które pochłonęło morze, stanowią bardzo wdzięczny temat dla literatów. Są przedstawiane zarówno jako krainy rajskiego spokoju i dobrobytu, albo też istne piekło. Porusza się też wszelkie możliwe hipotezy odnośnie ich założycieli, choć tematyka ta posiada jeden mankament – z racji tego, że miejsca te dosłownie „zatonęły” w mrokach dziejów, informacji o nich nie da się w żaden sposób zweryfikować a osoby zajmujące się popularyzacją tej tematyki dodają do nich często nowe elementy uzależnione od ich fantazji.
Starożytny komputer z Antikythiry starszy niż przypuszczano?
W 1900 r. na dnie Morza Egejskiego odnaleziono enigmatyczne urządzenie, które jak się potem okazało, było zaawansowanym starożytnym mechanizmem, nazywanym przez niektórych „pierwszym komputerem”. Kto jest jego twórcą i czy możliwe, że mechanizm z Antikythiry jest znacznie starszy niż oficjalnie się przypuszcza? Jeśli tak, to gdzie szukać jego twórców?
Dwa dni przed Wielkanocą 1900 r. dwa nieduże okręty z greckimi poławiaczami gąbek zakotwiczyły u brzegów jałowej wysepki Antikythira na Morzu Egejskim. Gdy minął sztorm, na dnie morza odnaleźli oni pozostałości 50-metrowej jednostki wypełnionej brązowymi i marmurowymi posągami, monetami, biżuterią i innymi przedmiotami, wśród których znajdował się zagadkowy artefakt ze skorodowanego brązu i zmurszałego drewna, który wysłano do Muzeum Narodowego w Atenach. Gdy znalezisko pękło wskutek schnięcia, 17 maja archeolog Valerios Stais zauważył wystający z niego szereg kółek zębatych.
Prehistoryczna miedziana enigma
Około 5500 lat p.n.e. zagadkowy lud wydobywał w okolicach Półwyspu Górnego w stanie Michigan ogromne ilości rudy miedzi. Nie wykorzystywano jej jednak na miejscu, a zagadkowi górnicy rozpłynęli się w mrokach dziejów. Pozostawili oni po sobie kilka tysięcy stanowisk wydobywczych i miliony narzędzi. Na Isle Royale w 1922 r. znaleziono także pozostałości ogromnej starożytnej przystani przeładunkowej. Kim byli zagadkowi „inżynierowie” sprzed kilku tysięcy lat? Skąd wiedzieli jak poszukiwać rudy? Wiele wskazuje, że… przybyli z Europy.
„Epoka brązu” – to doskonale znany termin, jednak mało (lub wręcz nic) mówi się o składnikach niezbędnych w tym okresie do produkcji stopu: cynie i miedzi, a dokładnie miejscu skąd je pozyskiwano. Archeolodzy doszli do wniosku, że w Europie w tym okresie wykorzystano znacznie więcej miedzi niż mogły dostarczyć ówczesne kopalnie. Skąd pochodziła zatem reszta? Odpowiedź, choć brzmi to dość nietypowo, kieruje nas do Ameryki Północnej.
Nostradamus nieznany
Nostradamus. - za każdym razem, kiedy słyszymy jego imię, rozpoczyna się zażarta dyskusja. Czy był prorokiem? A może raczej szarlatanem? Jakakolwiek jest o tym opinia, część osób uważa go także za… złodzieja. To oczywiście tylko jedno z wielu podejrzeń wobec Nostradamusa, jednak właśnie ono może przybliżyć nas do rozwiązania zagadki jego przepowiedni.
Zdjęcia: XVII-wieczny egzemplarz angielskojęzycznej wersji przepowiedni Nostradamusa znajdujący się w bibliotece uniwersyteckiej w Teksasie (fot.: Wikimedia Commons/CC).
Michel de Nostredame urodził się w grudniu 1503 roku w Saint-Remy. Ten syn notariusza z niewielkiego prowansalskiego miasta podróżował po całej Europie, ostatecznie stając się najbardziej znanym ze wszystkich jasnowidzów. Sława, którą cieszył się już za życia, pozwoliła mu na bliskie kontakty z Katarzyną de Medici, królową i późniejszą regentką.
Grecja: Zagadki „Jaskini Fauna”
Jaskinia leżąca w pobliżu Penteli k. Aten uważana była od dawna za miejsce szczególne. W starożytności czczono tam bożka Pana, a z biegiem lat uznano za strefę, wokół której koncentrują się zjawiska nadprzyrodzone – od tajemniczych hałasów i obserwacji nieznanego pochodzenia świateł, po incydenty bardziej nietypowe, jak zmienione stany świadomości. Kontrowersji dodały tej sprawie zagadkowe prace prowadzone pod osłoną „operacji wojskowej”, które przerwały badania nad tym miejscem.
Trudnym zadaniem jest w kilku zaledwie akapitach opowiedzieć sagę zagadkowej jaskini położonej na stokach góry Penteli (Pentelikon) w pobliżu miasta o tej samej nazwie położonego niedaleko Aten. Od niepamiętnych czasów miejsce to uważane jest za niezwykłe, i to z różnych powodów. W 1982 r. historię jaskini i jej sąsiedztwa spisał znany autor Georgios Balanos w książce „Zagadka Penteli”. Było to jedno z ostatnich poważnych i dokładnych opracowań tego przypadku. Wraz z upływem czasu pojawiały się nowe produkcje, w tym telewizyjne dokumenty, które coraz bardziej...
Mapinguary: Postrach amazońskiej dżungli
Sceptycy mówią, że to tylko legenda, ale ci, którzy spotkali się z nim twierdzą, że istnieje naprawdę. Samo słowo „mapinguary”, oznaczające ogromnego przypominającego leniwca potwora z Amazonii wystarcza, aby wzbudzić dreszcze u większości mieszkańców największego na świecie lasu deszczowego. Amazońskie plemiona przytaczają opowieści o konfrontacjach z potworem. Pomnik przerażającego stworzenia wzniesiono w brazylijskim Rio Branco, gdzie opowieści o spotkaniach z nim są powszechne.
Tutejszy folklor pełen jest relacji o spotkaniach z tą istotą i niemalże wszystkie plemiona amazońskie, czasem nie utrzymujące ze sobą żadnych kontaktów, używają odpowiednio opisującej go nazwy. Tłumaczy się ją zwykle jako „ryczące zwierzę” lub „zgniła bestia”. Relacje o „spotkaniach” są na tyle szeroko rozpowszechnione, że w ostatnich latach kilkoro naukowców zorganizowało ekspedycje mające na celu odnalezienie stworzenia. Wyprawy nie przyniosły oczekiwanego celu, ale co najmniej jedna z nich uznała, że może wyjaśnić czym jest stwór i skąd pochodzi.
Meksyk: Cegła z Comalcalco mówi o 2012 roku
Przedstawiciele meksykańskiego Instytutu Archeologii i Historii stwierdzili, że na cegle znalezionej na stanowisku w mieście Comalcalco znajduje się drugie zachowane do naszych czasów odniesienie do wydarzeń mających mieć miejsce w grudniu 2012 roku. Z drugiej strony instytut stanowczo zaprzecza, aby miało to związek z nadchodzącą apokalipsą. „To zachodnia mesjanistyczna wizja źle zinterpretowała kosmologię Majów” – mówią Meksykanie.
Mimo gasnącej popularności poglądu, według którego starożytni Majowie mieli przewidzieć nadejście apokalipsy w 2012 r., meksykański instytut archeologiczny przyznał, że istnieje drugie odniesienie do tej daty zachowane na fragmencie znaleziska z miasta Comalcalco. Większość ekspertów uznaje, że zachowało się tylko jedno odniesienie do mających nastąpić wówczas wydarzeń. Zawiera się ono na tabliczce znalezionej w Tortuguero (na zdjęciu powyżej) w stanie Tabasco. Narodowy Instytut Archeologii i Historii Meksyku oświadczył, jednak , że odnaleziono kolejne...
Ojciec Crespi - włoski misjonarz, w czasie swej posługi w Ekwadorze zgromadził kolekcję tajemniczych metalowych płyt, ukrytych przez uciekających przed konkwistadorami Inków. Stanowiło to wstęp do większej zagadki związanej z zaawansowaną wiedzą prekolumbijskich cywilizacji na temat obróbki metali, która być może wiązała się z kontrowersyjnym systemem kopalń miedzi datowanych na epokę brązu, które odkryto w stanie Michigan. Według opinii uczonych, którzy nie bali się tego tematu, ich twórcy mogli przybyć do Ameryki ze Starego Kontynentu.